Wykładowcy na świecie

Monika Pacukiewicz: Polski w Połtawie


  Polski w Połtawie

  Lekcje z języka polskiego na Akademii Agrarnej w Połtawie są już od pięciu lat. Wszystkie zajęcia są nieobowiązkowe, więc uczą się nie tylko studenci, ale także pracownicy uczelni oraz osoby z zewnątrz. Władze uczelni chcą jednak w przyszłym roku otworzyć nowy kierunek studiów stacjonarnych, na których polski byłby drugim (i obowiązkowym) językiem.
  Wielu Ukraińców wyjeżdża do Polski, wielu kolejnych planuje wyjazd, młodzi ludzie marzą o studiach w Polsce. I to są główne powody, dla których wybierają naukę polskiego. Tak więc motywacja do nauki jest silna.
  Języki polski i ukraiński są dość podobne, wiele wyrazów mamy takich samych. To bardzo ułatwia naukę i przyspiesza ją. Trzeba jednak przyznać, że podobieństwa, o których mowa, rodzą też pewne problemy. Uczniowie znacznie więcej rozumieją (już od pierwszej lekcji), niż są w stanie powiedzieć. Jednych to frustruje i nie włączają się do rozmowy tak często, jak powinni. Inni zaś nadużywają ukraińskich słów i konstrukcji. Nie wszystkie te problemy udaje się rozwiązać w trakcie lekcji, dlatego raz w tygodniu zapraszam studentów na Klub języka polskiego. Śpiewamy piosenki, recytujemy wierszyki, opowiadamy o fotografiach, które przecież każdy ma w telefonie. Ostatnio ćwiczyliśmy słownictwo związane z ludzkim ciałem a jedna z uczestniczek spotkania, instruktorka jogi, poprowadziła krótką gimnastykę. Spotkania Klubu języka polskiego są darmowe i otwarte dla wszystkich osób z Połtawy i okolic, informacje o nich rozesłałam do kilku lokalnych portali internetowych i z tygodnia na tydzień przychodzi coraz więcej osób.

Uczniowie połtawskiego gimnazjum nr 17 zaczęli naukę polskiego.

Dorosłym w nauce wymowy polskich słów bardzo pomagają korki.

  Udało się też nawiązać współpracę z Instytutem Polskim w Kijowie i dzięki temu będziemy mogli i na lekcjach, i na spotkaniach klubu oglądać najnowsze polskie filmy z profesjonalnie przygotowanymi napisami po ukraińsku.
  Jednym z najpoważniejszych problemów dla moich uczniów jest nasza wymowa. Jak w przypadku i innych narodowości, największe kłopoty sprawiają funkcjonalnie miękkie. Uczniowie noszą ze sobą korki do wina i zdarza się, że w sytuacjach krytycznych (jak choćby przy liczebnikach), wolą coś powiedzieć z korkiem w zębach niż bez korka. Wydaje się, że typowo ukraińskim problemem jest wymowa „y” w końcu słowa. Kłopot sprawiają formy „czytamy”, „robimy”, rozumiemy” (Ukraińcy lubią w tych słowach mówić „i” zamiast „y”). Jak na razie studenci przy takich końcówkach trenują delikatne przysiady – dzięki tej mnemotechnicznej sztuczce („pupa i brzuch w dół”) udaje się eliminować miękkie zakończenia.
  Najmniejsze problemy z fonetyką mają oczywiście dzieci. Jedna z połtawskich szkół poprosiła Akademię Agrarną o lekcje dla swoich uczniów. W związku z tym prowadzę lekcje także z nastolatkami. Muszę przyznać, że są one dużym wyzwaniem (do tej pory prowadziłam lekcje przede wszystkim dla studentów i dorosłych). W przypadku nastolatków sprawdza się podręcznik „Krok po kroku” – plusami są przejrzysty układ podręcznika i duża czcionka. Uzupełniamy podręcznik wierszami Jana Brzechwy i powolutku dzieci zaczynają opowiadać o swoich rodzinach. Lekcje z nimi wymagają jednak szczególnej delikatności, ponieważ niektórzy z uczniów uciekli z Doniecka czy Ługańska, gdzie trwa wojna, i wciąż dochodzą do siebie po tym, co tam widzieli. Z pewnością nie jestem jedyną nauczycielką, która spotyka się z takimi problemami, ponieważ uchodźcy z Doniecka i Ługańska mieszkają chyba w każdym ukraińskim mieście.
  I na koniec kilka słów o Połtawie. To średniej wielkości miasto we wschodniej Ukrainie, kilka uczelni wyższych, wielu zagranicznych studentów (zwłaszcza z Azji i Afryki). To właśnie tutaj rozegrała się jedna z najważniejszych europejskich bitew – w 1709 roku wojska rosyjskie cara Piotra Wielkiego rozbiły armię szwedzkiego króla Karola XII. Po bitwie wieś Połtawa zyskała na znaczeniu i przeistoczyła się w ślicznie zaprojektowane miasto. Co dwa skrzyżowania jest tu park lub przynamniej skwer i dzięki temu Połtawa cieszy się opinią jednego z najbardziej zielonych miast Ukrainy. W mieście jest sporo interesujących miejsc do odwiedzenia. Warto też pojechać do pobliskich wsi, które opisał w swoich opowiadaniach Mikołaj Gogol (pisarz urodził się niedaleko Połtawy). Do Kijowa można dojechać szybkim pociągiem w trzy godziny. Bezpośrednie linie kolejowe łączą też Połtawę z najatrakcyjniejszymi miastami kraju – z Odessą i Lwowem.

Monika Pacukiewicz

 

Coryright © 2012 Stowarzyszenie „Bristol”
02-078 Warszawa
ul. Krzywickiego 34
tel.: +48 (22) 625-42-53
tel.: +48 (22) 625-42-67
fax: +48 (22) 625-75-23

Projekt i wykonanie: www.kosler.pl