Wykładowcy na świecie

Tomasz Gwoździewicz: Jak w Rosji uczyłem polskiego

Na styku kontynentów i w tyglu kultur. Wspomnienia z pracy i pobytu w Jekaterynburgu – centrum przemysłu i biznesu na Uralu z wyjątkową historią w tle.

  Jekaterynburg to nazwa, która nie dla wszystkich brzmi znajomo, a niektórzy uznają ją nawet za „egzotyczną”, nie mając pojęcia gdzie umiejscowić ją na mapie. Mówiąc, że pracuję w Jekaterynburgu spotkałem się wielokrotnie z takimi reakcjami ludzi w Polsce.
  Dzieje się tak zapewne z kilku powodów, przede wszystkim ze względu na położenie geograficzne - miasto leży na Uralu, a więc w miejscu, gdzie kończy się Europa. Gwoli ścisłości, Jekaterynburg położony jest po stronie azjatyckiej, około 20 km od naturalnej granicy geograficznej dzielącej oba kontynenty, która biegnie wzdłuż gór Uralu. Podobno były pomysły wyznaczenia tej granicy na rzece Iset przepływającej przez środek miasta.
  W takim wypadku uniwersytet, na którym pracowałem, byłby po stronie azjatyckiej, zaś mój akademik po stronie europejskiej, co oznaczałoby codzienne przemieszczanie się z kontynentu na kontynent podczas półgodzinnego spaceru z domu na uczelnię.
  Niezależnie jednak od czynników geograficznych miasto swym charakterem nie odbiega w żaden sposób od europejskich standardów i trudno dopatrzeć się w nim jakiejś „egzotyki”. Wspomniana w pierwszym zdaniu „egzotyczność” nazwy to pewien paradoks, bowiem Jekaterynburg brzmi bardzo europejsko jak Hamburg, Edynburg czy wiele innych nazw zawierających człon -burg- , ale nie wszyscy w Polsce zdążyli się zorientować, że to dawniejszy Swierdłowsk, który powrócił do swej pierwotnej nazwy nadanej mu w osiemnastym wieku na cześć Katarzyny Pierwszej. Dokładna data założenia Jekaterynburga to 1723 rok, jednakże miasto jest na wskroś nowoczesne, a z początków jego istnienia niewiele się zachowało.
  Po rozpadzie Związku Radzieckiego przywrócono miastu pierwotną nazwę w 1991 roku, a krótko po tym dokonano wmurowania kamienia węgielnego pod budowę Cerkwi na Krwi w miejscu egzekucji rodziny carskiej. Pewna zmiana akcentów historycznych w nazewnictwie i symbolice nie przeszkadza jednak współistnieć obok siebie nazwom i symbolom komunistycznym oraz tym z czasów carskiej Rosji. Potwierdzeniem tego może być fakt, iż Jekaterynburg pozostaje nadal w Swierdłowskiej oblasti (obwodzie), a wspomniana cerkiew zawierająca ikony wszystkich pomordowanych członków rodziny carskiej znajduje się tuż obok zbiegu ulic Karla Liebknechta i Jakowa Swierdłowa - przywódcy bolszewików w czasie, gdy rozstrzelano rodzinę carską.
  Obecnie Cerkiew na Krwi uchodzi za jeden z najważniejszych obiektów i symboli miasta, o czym łatwo można się przekonać szukając choćby podstawowych informacji na temat Jekaterynburga np. w internecie. Po upadku ZSRR przywrócono też świetność wielu zabytkowym cerkwiom. W miejskim pejzażu wyróżniającym się, zwłaszcza w centrum, wieloma biurowcami to właśnie cerkwie i monastyry stanowią pewną przeciwwagę dla nowoczesnej architektury. Obok wspomnianej już Cerkwi na Krwi na uwagę zasługują m.in. jedna z najstarszych w mieście cerkiew Wniebowstąpienia Pańskiego w pobliżu uniwersytetu, Nowo-Tichwiński monastyr, Sobór św. Trójcy czy też cerkiew św. Serafina Sarowskiego.


  O nowoczesnym i biznesowym charakterze stolicy Uralu stanowią jednak coraz liczniejsze kilkudziesięciopiętrowe biurowce, wśród których najwyższy jest obecnie, nomen omen, „Wysocki”, nazwany tak na cześć legendarnego barda Włodzimierza Wysockiego. Uroczystego otwarcia tego biurowca w 2011 roku dokonał osobiście syn nie żyjącego artysty, Nikita Wysocki. Na parterze budynku znajduje się muzeum Włodzimierza Wysockiego, a na pięćdziesiątym trzecim piętrze taras widokowy, z którego można podziwiać uralską metropolię i jej okolice.
  W centrum miasta obok biurowców i dość rzadkich zabytkowych budowli wyróżniają się również budynki z lat dwudziestych ubiegłego wieku, będące przykładem radzieckiego konstruktywizmu w architekturze. Jest ich wiele zwłaszcza na głównej ulicy Jekaterynburga, czyli Prospekcie Lenina, a na szczególną uwagę zasługuje budynek poczty głównej.
  Prospekt Lenina to długi na kilka kilometrów bulwar biegnący przez centrum miasta. Na Prospekcie Lenina mieści się uniwersytet, m.in. budynek rektoratu, a także Wydział Nauk Humanistycznych znajdujący się naprzeciwko okazałego neoklasycystycznego gmachu opery. Na budynku tego wydziału widnieje wciąż nieaktualna już nazwa „Uralski Uniwersytet Państwowy” (UrGU), który kilka lat temu przekształcił się w Uralski Uniwersytet Federalny (UrFU) po połączeniu go z wydziałami technicznymi. Zmienił się przy tym patron uczelni z Maksyma Gorkiego na Borysa Jelcyna, jednakże popiersie wybitnego rosyjskiego pisarza nie zniknęło z Wydziału Nauk Humanistycznych. To połączenie obu uczelni, według wielu opinii, odbyło się ze szkodą dla humanistyki, nie wyłączając sytuacji lektoratów języków obcych.
  Jekaterynburg jako czwarte co do wielkości miasto w Rosji ma bogatą ofertę kulturalną. Znajduje się tu wiele teatrów, spośród których międzynarodową sławę zyskał Koliada teatr założony przez jednego z najwybitniejszych współczesnych dramaturgów rosyjskich, Nikołaja Koliadę. Teatr ten wielokrotnie gościł w Polsce, a w ostatnim czasie również w Teatrze Śląskim w Katowicach. Ofertę kulturalną miasta wzbogacają także filharmonia, Dom Aktora czy kina, zwłaszcza kina studyjne m.in. Dom kino organizujące liczne festiwale filmowe, warsztaty oraz spotkania autorskie ze znanymi reżyserami i aktorami. Nierzadko występują w Jekaterynburgu światowe gwiazdy rocka, popu czy innych gatunków muzycznych, których koncerty odbywają się zazwyczaj w hali Kosmos lub sportowej arenie Uralec.
  Spektakle teatralne oraz koncerty muzyki klasycznej często odbywają się także w murach uniwersytetu, w którym działa m.in. studencki ansambl muzyki dawnej, chór studencki oraz grupy teatralne. Prężnie działają też akademickie sekcje sportowe.
  Gdy chodzi o sport, to Jekaterynburg słynie z koszykarskiej drużyny żeńskiej plasującej się w ścisłej czołówce europejskiej. Na terenie miasta znajduję się wiele obiektów pozwalających na uprawianie różnorodnych dyscyplin sportowych, m.in. baza narciarstwa biegowego, wyciąg narciarski na najwyższym wzniesieniu na terenie miasta, Uktusie, a także kilka akwenów wodnych, m.in. jezioro Szartasz będące popularnym kierunkiem weekendowych wypadów. Miasto posiada wiele terenów zielonych i parków wraz ze słynnym parkiem Majakowskiego. Wszystko to sprawia, że Jekaterynburg dostarcza zarówno wiele atrakcji kulturalnych, jak i możliwości aktywnego wypoczynku, spacerów i miłego spędzania wolnego czasu.
  Na sam koniec niniejszej charakterystyki miasta warto w kilku słowach nadmienić o jego mieszkańcach, ze szczególnym akcentem na ich stosunek do cudzoziemców. Gdy chodzi o nastawienie Rosjan do Polaków, to jest ono, przynajmniej na Uralu, całkiem pozytywne i wydaje się być pozbawione stereotypów. Zapewne wynika to po części z faktu, iż ze szczerą, nie skrywaną radością i nierzadko lekkim zdziwieniem wita się tu każdego przybysza z Europy. Zapewnienia, że Jekaterynburg to w zasadzie Europa, nie do końca przekonują miejscowych, u których można dostrzec jakąś tęsknotę za tzw. „wielkim światem”. Widoczne jest to zwłaszcza u młodych ludzi, którzy są bardzo otwarci na nawiązywanie znajomości z cudzoziemcami. Otwartość i wielka życzliwość „Uralców” jest widoczna na każdym kroku.
  Ta otwartość i zaciekawienie innymi kulturami, według powszechnej opinii, wzrasta im dalej na wschód Rosji. Możliwe, że przekłada się to również na zainteresowanie językami obcymi i chęcią ich nauki, szczególnie u studentów kierunków humanistycznych.
  Na dwóch kierunkach humanistycznych: regionoznawstwie (na Wydziale Stosunków Międzynarodowych) oraz dziennikarstwie międzynarodowym (na Wydziale Dziennikarstwa) prowadzony był lektorat języka polskiego.
  Większość studentów podejmujących naukę języka polskiego uczyła się jeszcze kilku (przynajmniej dwóch) języków obcych, obowiązkowo angielskiego oraz do wyboru: niemieckiego, hiszpańskiego, włoskiego lub francuskiego. Dość popularnym językiem w UrFU jest język chiński ze względu na prężnie działający na uniwersytecie Instytut Konfucjusza, który oferuje wiele kursów chińskiego na różnych poziomach nauczania, w tym również darmowe zajęcia ponadprogramowe dostępne nie tylko dla studentów. Popularność języka chińskiego może wynikać także z dobrze rozwiniętej, podobnie jak w przypadku języka niemieckiego czy hiszpańskiego, wymiany studenckiej między UrFU i uniwersytetami zagranicznymi.
  Możliwości wyjazdów na wymiany studenckie za granicę jak i na letnie szkoły językowe, w tym do Polski, są niemałe. W 2014r. zostały przyznane dla studentów UrFU aż cztery miejsca na letniej szkole języka polskiego w Łodzi, zatem na około dwadzieścioro studentów uczących się polskiego co piąty miał szanse wyjazdu do Polski. W ubiegłym roku dwoje studentów uczestniczyło w letniej szkole języka polskiego organizowanej przez Uniwersytet Rzeszowski.
  Studenci w swych relacjach zgodnie podkreślali korzyści płynące zarówno z kontaktu z żywym językiem polskim jak i z zetknięcia się z polską kulturą i realiami w naszym kraju. Te doświadczenia niewątpliwie pozostają ważnym elementem w kształtowaniu pozytywnych wzajemnych relacji między narodami, nawet jeśli dotyczą wąskiego grona osób młodego pokolenia.

Stowarzyszenie „Bristol” Polskich i Zagranicznych Nauczycieli Kultury Polskiej i Języka Polskiego jako Obcego



02-078 Warszawa, ul. Krzywickiego 34
Sekretariat:
tel. +48 (22) 625-42-53, +48 (22) 625-42-67
fax +48 (22) 625-75-23


Copyright © 2017 Stowarzyszenie „Bristol”
Wszelkie prawa zastrzeżone

 

Nawigacja strony:

 

Organizacyjne: