Wykładowcy na świecie

Barbara Sabarth: O nauczaniu języka polskiego w Niemczech

Język polski na Uniwersytecie w Bayreuth

Uniwersytet w Bayreuth powstał w roku 1975. Ja przyjechałam do Bayreuth ze swoim późniejszym mężem w jesieni 1981 roku, nie znając języka niemieckiego. Po ustabilizowaniu sytuacji prawnej, w roku 1982 zaczęłam uczyć się niemieckiego, w roku 1984 skończyłam kurs niemieckiego na poziomie dopuszczającym do studiów w szkołach wyższych - ale nie po to żeby się uczyć tylko dlatego, żebym sama mogła uczyć polskiego.
W tych początkowych latach istnienia uniwersytetu i Sprachenzentrum czyli takiego naszego Studium Języków Obcych studenci mieli do wyboru bardzo niewiele języków. Polski wprowadzono, bo ja po prostu zaproponowałam ten język.
W semestrze zimowym 1985/86 zaczęłam swój pierwszy kurs, a naszym pierwszym podręcznikiem był skrypt Uniwersytetu w Mainz (Moguncji) napisany specjalnie dla istniejącego tam już wtedy tzw. Modelu Mogunckiego, w ramach którego studenci mogli uczyć się polskiego w poszerzonym zakresie.
Na pierwsze spotkanie przyszło aż 18 studenów, co było rekordem, bo, jak się w następnych latach okazało, normalnie na pierwszym kursie bywało około 10 - 15 studentów. Niestety, zainteresowanie jęzkiem polskim nie było i nie jest duże, a tego faktu nie zmienił także fakt wejścia Polski do Unii Europejskiej - nasz kraj nie jest potęgą gospodarczą ani nie rosną w nim palmy, a te dwa czynniki: ekonomiczny i urlopowy są częstą motywacją. No i fakt, że jest to taki skomplikowany - a nie światowy - język, też sytuacji nie poprawia.
Zakres nauczania polskiego poszerzał się w ciągu pierwszych lat i w najlepszym okresie studenci mogli uczyć się polskiego przez 9 semestrów. Od jakiegoś czasu ten zakres jest zmniejszany, najpierw skrócono go do 7 semestrów a od czasu wprowadzenia w życie po „procesie bolońskim” studiów „bachelor” - do czterech semestrów. Ta sytuacja dotyczy w naszym uniwersytecie wszystkich tzw. „małych języków” i jest bardzo niezadawalająca.
W okresie największej „świetności” studenci dochodzili do poziomu „Landeskunde” czy nawet „Postlandeskunde” (wiedza o Polsce) przechodząc wszystkie etapy uczenia się - a dla takiego trudnego języka jakim jest nasz język ojczysty jest to właściwie niezbędne.
Innym mankamentem jest fakt, że w niemieckich uczelniach wyższych większość nauczycieli języków obcych, a zwłaszcza tych „mniejszych”, nie jest na etacie lektora tylko pracuje na umowę-zlecenie. Ja, ucząc od 29 lat nie mam żadnych praw pracownika etatowego, a w przyszłości - ani centa do emerytury z tej pracy.
Z kolei dobrą stroną takiej sytuacji jest stosunkowo duża wolność w sposobie nauczania i wyboru podręczników. Również fakt, że studenci sami decydują się na wybór takiego „egzotycznego” języka jakim jest polski, wpływa na ich stosunek do nauki. Uczą się chętnie, co również nam osobiście sprawia przyjemnośc jako nauczycielom. Po prawie trzech dekadach uczenia wciąż mi się to nie nudzi.
Co powoduje, że niemiecki student wybiera polski, często jako fakultatywny ale potem już obowiązkowy język obcy? Są to wciąż te same motywy: sympatia do kogoś z Polski oraz fakt, że jest to kraj pochodzenia (czasami już tylko rodziców). W ostatnich latach doszedł do tego argument, że znając taki język można będzie łatwiej dostać pracę, najchętniej w niemieckiej lub międzynarodowej firmie wysyłającej pracowników do Polski.
Samo uczenie języka w Niemczech, bez żywego kontaktu z Polakami i Polską, jest nieco „suche”. Aby to uatrakcyjnić i przybliżyć swoim studentom polskie realia już od prawie samego początku organizowałam z nimi polską Wigilię. Gotowaliśmy, nieraz nawet przez 4 -5 godzin: barszcz, kapustę z grzybami, pierogi i karpia. Potem zasiadaliśmy do stołu, a po niedługim czasie już znów trzeba było brać się za sprzątanie kuchni. Ale była to świetna wspólna zabawa, która wynagradzała trudy uczenia się polskiej gramatyki. Jedna z moich studentek powiedziała kiedyś: jeśli się razem płacze przy obieraniu cebuli - to to łączy.
Właśnie m.in. dzięki temu poczuciu, że się jest zgraną grupą, udało mi się zorganizować kilka wycieczek ze studentami do Polski, do naszego partnerskiego uniewersytetu w Poznaniu oraz do Krakowa, a potem zmobilizować studentów niemieckich do przyjęcia ich kolegów z Polski w Bayreuth. Wszystko robiliśmy sami, polscy studenci spali prywatnie u moich studentów, towarzyszyli im w pobycie w Bayreuth oraz w wycieczkach. Pierwszy wyjazd był w grudniu 1990 roku, spędziliśmy w Poznaniu Sylwestra, pojechaliśmy potem do Krakowa i o mało nie zabrakło nam benzyny na powrót do domu, bo w Czechosłowacji nie mieliśmy talonów na zakup paliwa. Wtedy jeszcze niemieccy studenci musieli mieć wizę, żeby wjechać do Polski.
To były czasami trudne, pionierskie czasy, ale był też wielki entuzjazm i żywiołowa obustronna sympatia.
Sympatii do Polski nie zgasił nawet fakt, że podczas kolejnego pobytu w Poznaniu ukradziono nam jeden z dwóch busów. A tematem, już wtedy naukowo przez asystentów i studentów prawa zorganizowanej konferencji, była... zorganizowana przestępczość, głównie kradzieże samochodów.
Ostatnią wycieczkę ze studentami wyższego kursu, o temacie kultury żydowskiej w Polsce, zorganizowałam w lipcu 2003 roku. Pojechaliśmy do Krakowa na Festiwal Kultury Żydowskiej, podczas którego niektórzy niemieccy studenci „odkryli”, że język jidisz jest odmianą ich rodzimego języka.
W roku 2003 powstało w Bayreuth Towarzystwo Niemiecko-Polskie i ja od tej pory niejako przeniosłam swoją społeczną aktywność na ten związek i staram się przyciągnąć studentów do brania udziału w jego imprezach. Więc jeśli obchodzę ze studentami Wigilię, to w pomieszczeniach i pod egidą Towarzystwa, do którego studenci nawet czasem wstępują jako członkowie.
W życiu studenckim na Uniwersytecie w Bayreuth TNP brało udział w roku 2012 i 2014, a to z okazji organizowanych przez studentów imprez o tematyce piłki nożnej, ale przy udziale grup międzynarodowych działających w naszym mieście.
W organizowanych przeze mnie, teraz już dla TNP, wycieczkach do Polski też czasami biorą udział studenci a jednocześnie coraz częściej oni sami jeżdżą do Polski na kursy polskiego lub nawet na semestr czy rok. Studenci biorą udział prawie we wszystkich organizowanych przez TNP imprezach, co poszerza ich znajomość polskiej historii i kultury a oni sami stają się pomostem między Polską a Niemcami.
Tyle o studentach, a o sobie samej muszę jeszcze dodać, że od 1996 roku jestem członkiem (jednym z założycieli) Bristolu, z czego jestem bardzo dumna.

Stowarzyszenie „Bristol” Polskich i Zagranicznych Nauczycieli Kultury Polskiej i Języka Polskiego jako Obcego



02-078 Warszawa, ul. Krzywickiego 34
Sekretariat:
tel. +48 (22) 625-42-53, +48 (22) 625-42-67
fax +48 (22) 625-75-23


Copyright © 2017 Stowarzyszenie „Bristol”
Wszelkie prawa zastrzeżone

 

Nawigacja strony:

 

Organizacyjne: