Wykładowcy na świecie

Londyn na nowo odkryty - o doświadczeniach dydaktycznych Małgorzaty Czubaszek w Londynie


     Londyn, jedno z największych, najliczniejszych i najbardziej rozwiniętych gospodarczo miast świata, znany jest każdemu. Przez jednych podziwiany, przez innych krytykowany z uwagi na swe przeludnienie czy przemieszanie tradycji z nowoczesnością. Pewne jest jednak, że nikt nie jest obojętny miastu, które od jakiegoś czasu stało się symbolem wielokulturowości oraz stolicą politycznej poprawności. Właśnie ta ostatnia cecha przesądziła o moim wyborze miejsca, w którym zamierzałam spędzić pół roku swojego życia. Już od dłuższego czasu myślałam o odbyciu stażu naukowego poza granicami Polski, co zresztą sukcesywnie podsycała we mnie nawiązana współpraca ze Szkołą Języka i Kultury Polskiej UŚ w Katowicach. Mając możliwość uczenia języka polskiego jako obcego tak w Polsce, jak i innych krajach europejskich i azjatyckich w postaci zajęć lektoratowych, postanowiłam pójść za ciosem i wzbogacić swój doktorat o nabyte doświadczenia i wiedzę z zakresu glottodydaktyki. Stąd też zrodził się pomysł połączenia pracy zawodowej z zainteresowaniem zjawiskiem politycznej poprawności, co sprawiło, że postanowiłam wyjechać do Londynu – idealnego miejsca na prowadzenie badań i obserwacji we wspomnianym zakresie tematycznym. Nie był to jednak mój pierwszy raz na Wyspach, ale dzięki wcześniej doświadczonym zjawiskom tam panującym byłam pewna, że pobyt i praca w roli nauczyciela języka polskiego jako obcego i drugiego dostarczy mi wielu cennych informacji. Nie pomyliłam się – była to jedna z najbardziej trafionych decyzji w życiu.

Londyn


     Miałam ogromną przyjemność pracować w Polskiej Sobotniej Szkole im. Tadeusza Kościuszki w Londynie i przebywać w towarzystwie ambitnych i zaangażowanych nauczycieli. Dzielnica, w której miałam spędzić kolejne pół roku – Ealing – już od samego początku zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Pomyślałam wtedy: „To jedno z najładniejszych miejsc w Londynie, które dotychczas widziałam. Pachnie tu kulturą!”. Warto zaznaczyć, iż Ealing jest usytuowany na peryferiach Londynu, wręcz na granicy z sąsiadującym hrabstwem Middlesex, do którego de facto należał w przeszłości. Obecnie, pytając mieszkańców o przynależność tej dzielnicy do stolicy, można usłyszeć w odpowiedzi, iż decyduje o niej obecność metra i sławnych czerwonych autobusów. Faktycznie, zagłębiając się w historię, znajduje się informacje o stopniowym włączaniu Ealingu w granice Londynu podczas jego rozrostu terytorialnego. To niezwykle malowniczo położona dzielnica z dużą ilością parków, zabytków i ciekawych zakamarków. Choć znajduje się stosunkowo blisko ścisłego centrum stolicy, to nie zauważa się życia w biegu czy zatłoczonych ulic. Od pewnego czasu Ealing jest nazywany kolejną stolicą Polaków z uwagi na wciąż rozrastającą się społeczność polonijną, działające tam ośrodki kulturalne czy choćby sklepy, do których coraz częściej zaglądają także obcokrajowcy.

Ealing – dzielnica, w której uczyłam


     Myślę, że nikogo nie zdziwi fakt istnienia w tym rejonie największej i najprężniej działającej polskiej szkoły znajdującej się poza granicami Polski. Z uwagi na fakt uczęszczania dzieci i młodzieży na zajęcia z języka polskiego, historii, geografii i religii tylko w soboty, placówka działa w porozumieniu ze szkołą angielską. Polska Sobotnia Szkoła im. T. Kościuszki mieści się w progach znanej i prestiżowej St. Benedict’s School. Istnieje już 60 lat i z roku na rok coraz bardziej się rozwija – nie tylko przez wzgląd na ilość uczniów (obecnie ponad 650 osób) czy rozrastającą się kadrę nauczycielską, ale również prezentowany poziom nauczania, inwestowanie w szkolenia czy konferencje, uzyskiwane przez zdających egzaminy wyniki oraz popularność i rozgłos sukcesywnie wzmagane nie tylko wśród Polaków. To wszystko przyczyniło się do utworzenia klas polsko-angielskich czy tych przeznaczonych wyłącznie dla obcokrajowców wykazujących zainteresowanie językiem i kultura polską. Dlatego właśnie język polski jest tam nauczany dwukierunkowo: jako obcy i drugi, cały czas trwają prace nad ulepszaniem programów nauczania i metodyki, inwestuje się czas i pieniądze nie tylko w pomoce dydaktyczne, ale również imprezy okolicznościowe mające na celu zaszczepianie polskości już wśród najmłodszych, ale także podtrzymywanie tradycji i wiedzy historycznej u każdego Polaka przebywającego na Wyspach.

Szkoła St. Benedict’s; poniżej – obchody uroczystości 3 maja i wręczanie nagród uczniom przez panią dyrektor i prezesa


     Wspominając londyńską Polonię, nie można pominąć faktu istnienia Polskiej Macierzy Szkolnej, której siedziba znajduje się blisko Ealingu, w dzielnicy zwanej Hammersmith. Jest to organizacja charytatywna istniejąca blisko 60 lat, która patronuje polskiej edukacji na terenie Wielkiej Brytanii. Jej głównym nurtem działalności jest wspieranie funkcjonowania Polskich Szkół Sobotnich. Celem PMS jest pomoc w realizowaniu inicjatyw zakładania i prowadzenia uzupełniających szkół przedmiotów ojczystych tj. doradztwo w procesie zakładania szkoły, pomoc merytoryczna w zarządzaniu placówkami, działania zmierzające do podnoszenia kwalifikacji nauczycieli. Ponadto należy wspomnieć, iż Polska Macierz Szkolna z Aleksandrą Podhorodecką na czele zajmuje się przygotowywaniem konferencji i szkoleń metodycznych dla nauczycieli, wydarzeń integrujących środowisko Polonii czy prowadzeniem dobrze zaopatrzonej księgarni.

Aleksandra Podhorodecka – prezes PMS, POSK – ośrodek polonijny; poniżej – szkolenie metodyczne dla nauczycieli i konferencja na University of Surrey, Guildford


     Praca w szkole była dla mnie wyzwaniem już od samego początku. Dążyłam do szybkiego zintegrowania się ze szkolną społecznością: od zarządu po uczniów i poznania tamtejszych zwyczajów, systemu edukacji oraz sposobu nauczania. Warto podkreślić, że uczenie języka ojczystego i rodzimej kultury na obczyźnie jest nie lada wyzwaniem, choćby z uwagi na wymierne korzyści płynące z zaangażowania się w życie szkoły w sobotnie poranki. Dorośli są w pełni świadomi przyświecającym celom, ale dla dzieci i młodzieży nie jest to takie oczywiste. Stąd też często podczas pracy w szkole mogłam usłyszeć narzekanie na konieczność poświęcania cennych weekendowych godzin przez uczniów. Ci jednak, którzy przystępowali do egzaminów końcowych, mieli zgoła inne podejście. Dlaczego? Bo dostrzegali korzyści w postaci większych szans dostania się na wymarzone studia. To bardzo skuteczna motywacja ułatwiająca prowadzenie zajęć i wpływająca na jakość kształcenia. Przygodę w szkole rozpoczęłam od hospitowania lekcji w różnych grupach wiekowych i konsultowania poczynionych obserwacji z nauczycielami prowadzącymi i dyrektorką Martą Bnińską, z którymi współpraca przebiegała bez zarzutów. Poziom nauczania był wysoki, a uczniowie zdolni, co mnie mile zaskakiwało.

Moi podopieczni – kl. 3 gimnazjum


     Zakres moich obowiązków został nakreślony już wcześniej, jednak dopiero pobyt w Londynie ukonkretnił charakter mojego stażu. Rozpoczynając hospitowaniem zajęć innych nauczycieli, nie spodziewałam się, że będę miała tak duże możliwości rozwinięcia skrzydeł. Efektem stały się nie tylko prowadzone lekcje w różnych grupach wiekowych o zróżnicowanym poziomie językowym, ale również pomoc w układaniu programów nauczania dla podstawówki, gimnazjum i klas maturalnych, zaangażowaniem się w organizowanie życia szkoły (a więc imprez kulturalnych, charytatywnych czy konkursów). Ponadto miałam okazję zaznajomić tamtejsze grono pedagogiczne z metodyką i pomocami dydaktycznymi, jakie stosują na zajęciach lektorzy Szkoły Języka i Kultury Polskiej mieszczącej się w progach Uniwersytetu Śląskiego. Prowadząc kilkakrotnie wykłady metodyczne, zachęcałam nauczycieli do wykorzystywania na lekcjach materiałów, które z założenia są przeznaczane do nauczania języka polskiego obcokrajowców, co zresztą spotkało się z aprobatą. Powstał również zwyczaj odwiedzania się co jakiś czas na zajęciach, „podglądania” kolegów w ich zawodowych wyczynach i konsultowania swoich, jak się później okazało, niezwykle cennych spostrzeżeń. To w rezultacie przyczyniło się to stworzenia i sukcesywnego uzupełniania swoimi autorskimi materiałami folderów, do których dostęp miał każdy nauczyciel uczący daną grupę wiekową na wybranym poziomie językowym. Muszę stwierdzić, iż machina zwana szkołą zaczęła sprawniej funkcjonować, a mniej doświadczeni nauczyciele mieli możliwość szybkiego nadrobienia zaległości, co oczywiście skutkowało świetnymi wynikami uczniów.

Uczniowie na wykładzie z historii (PRL) i podczas konkursów


     Polska Szkoła im. T. Kościuszki to nie tylko instytucja, w której wymaga się zaangażowania od pracowników, ale również placówka, która inwestuje w swoją kadrę. Co jakiś czas na zebraniach członek zarządu lub dyrektorka informowali o szkoleniach dla nauczycieli przygotowywanych przez różne organizacje czy sztukach wystawianych przez teatry z Polski. Poza tym, jeśli tylko ktoś wykazywał zainteresowanie uczestnictwem, czy to we wspomnianych szkoleniach, czy konferencjach (często kilkudniowych), szkoła finansowała wyjazdy, co z pewnością stanowiło dodatkową zachętę. Starałam się brać udział w oferowanych opcjach wzbogacania swojego warsztatu, czasem nawet stając się prelegentką (np. podczas konferencji na University of Surrey). To niezwykła możliwość poznania panujących zwyczajów i pasjonatów tej dziedziny, co przyczynia się do pełnego spojrzenia na system edukacji Wielkiej Brytanii. Swoje spostrzeżenia, wątpliwości, pytania czy dobre rady starałam się przelewać na papier, co owocowało współpracą z kilkoma gazetami polskimi i angielskimi wydawanymi w Londynie, a wraz z nią cyklicznie pojawiającymi się artykułami. Taki rodzaj aktywności bez wątpienia poszerza horyzonty, jak i ułatwia nawiązywanie nowych kontaktów z ludźmi mającymi coś konkretnego do powiedzenia. Dlatego właśnie polecam angażowanie się w podobną działalność każdemu, kto znajduje się na obczyźnie i czuje w sobie powołanie krzewienia polskości. A jak widać poniżej, szkoła to nie tylko nauka, ale również miło spędzony czas...

Nauczyciele: Dzień Przebierańca, pokonferencyjne spotkanie integracyjne w Guildford; poniżej: przedstawienie teatralne „Moralność pani Dulskiej” (teatr z Warszawy)


     Pobyt w innym kraju nawet, jeśli ma charakter naukowy, powinien być okraszony nutą zwiedzania. A że uwielbiam poznawać nowe zakątki świata, ludzi i kultury, to w moim przypadku wspomniana nuta stała się całym utworem :) Mimo iż nie gościłam na Wyspach po raz pierwszy, to jednak było mi dane odkryć to miejsce na nowo, w szczególności zaś Londyn. Dzięki kilku nowo poznanym osobom zaangażowanym w działalność szkolną odwiedziłam miejsca, które zwyczajowo nie są umieszczane na pocztówkach, a zachwycają swym pięknem i niepowtarzalnym klimatem. Miejsca tworzące peryferia Londynu nie uderzają zatłoczonymi ulicami, sznurem samochodów czy życiem w biegu, ale spokojem, nietuzinkowym krajobrazem i nastawionymi wyjątkowo pozytywnie do życia mieszkańcami. W takich zakątkach z pewnością można wypocząć, nieco zwolnić tempo i odnaleźć siebie, a to dodaje sił w nadążaniu za pędem życia nigdy niezasypiającej stolicy.

Najstarszy funkcjonujący zabytkowy pub (900-letni, obrzeża Londynu), The Globe; poniżej: Henley on Thames


     Wielka Brytania często jest kojarzona z masowym napływem Polaków w celach zarobkowych, a jej stolica uważana za jedno z najbardziej obfitujących w różne nacje na świecie. To prawda. Spoglądając jednak na nieustanny rozrost ośrodków polonijnych szczególnie w Londynie, można zauważyć rosnącą potrzebę kształcenia dzieci, które albo urodziły się na Wyspach albo wiele lat temu przybyły tam z rodzicami. Polskie szkoły pękają w szwach, a listy dzieci oczekujących na przyjęcie wciąż się wydłużają. Polska Macierz Szkolna ma pełne ręce roboty, a realizację swojego postulatu: „Twórzcie nowe polskie szkoły” wspiera nie tylko pomocą merytoryczną, ale zwykle także finansową. Coraz częściej organizowane są warsztaty doszkalające, na które zapraszani są specjaliści tak z Wielkiej Brytanii, jak i Polski. Każdy, kto wykazuje choć minimum zainteresowania tą kwestią, może znaleźć coś dla siebie. Dobrze wyedukowana młodzież polska ma szerzej otwarte drzwi do kariery, co z roku na rok dotyczy coraz większej liczby młodych ludzi zdających egzaminy kończące ich przygodę w klasach maturalnych. Wówczas nadchodzi okres studiów, w trakcie których biegła znajomość dwóch języków ułatwia osiąganie postawionych sobie celów.

Polish Parents' Association of Tadeusz Kosciuszko Polish School in Ealing,
P.O. Box 54155,
London W5 9DP

Lokalizacja:
St. Benedict's School,
54 Eaton Rise,
London W5 2ES, UK

 

Coryright © 2012 Stowarzyszenie „Bristol”
02-078 Warszawa
ul. Krzywickiego 34
tel.: +48 (22) 625-42-53
tel.: +48 (22) 625-42-67
fax: +48 (22) 625-75-23

Projekt i wykonanie: www.kosler.pl