Wykładowcy na świecie

Jacek Mikołajczyk: Mój rok na uczelni w USA

  „Cześć! Wyreżyserowałbyś nam może ze studentami spektakl o Smoku Wawelskim? Polskiego smoka wprawdzie nie da rady załatwić, ale chiński chyba się znajdzie...”
  Za takie emaile pokochałem Seattle zanim jeszcze się tu pojawiłem. Życie polskiego „Fulbrighta” na University of Washington jest odrobinę wariackie i pełne niespodzianek. Już na wstępie styka się on z ogromną energią członków tutejszego PSEC, czyli Polish Studies Endowment Committee, którzy od lat wspierają polonistykę na uniwersytecie, między innymi fundując co roku stypendium dla gościnnego wykładowcy z Polski. PSEC, kierowane przez tryskającą pomysłami Krystynę Untersteiner, robi wszystko, żeby szczęśliwy wybraniec się nie nudził. Już po paru tygodniach znałem więc nie tylko doskonale Seattle i jego atrakcje, ale również sporo przedstawicieli tutejszej polskiej społeczności. Nielicznej, jak podkreślają wszyscy, ale świetnie zorganizowanej. W moim wypadku było jeszcze intensywniej, bo tuż po przyjeździe wpadłem w wir wydarzeń związanych z zakupem przez LOT dreamlinerów w mającym siedzibę w Seattle Boeingu, co świętowano w stanie Washington nad wyraz hucznie. Wrzesień i październik pamiętam jak przez mgłę: między zajęciami pędziłem ciągle na kolejne próby, spotkania, bankiety, spektakle, koncerty i naprawdę nie mam pojęcia, jak zarówno ja, jak i pozostali, znajdowaliśmy na to wszystko czas.

Centrum Seattle widok ze Space Needle

Centrum Seattle

  Dom Polski w Seattle może się poszczycić długą tradycją – założony został w 1918 roku. W pięknej willi w Capitol Hill mieści się m.in. sala koncertowa (ponoć jeden ze swoich pierwszych koncertów grał w niej Jimi Hendrix) oraz restauracyjna. Ta druga tętni życiem zwłaszcza w piątki wieczorem, kiedy zamienia się w polską restaurację. Walą tam prawdziwe tłumy – znalezienie wolnego stolika graniczy z cudem, więc by wywalczyć michę genialnych tamtejszych pierogów trzeba się popisać iście sarmackim męstwem. W Seattle działa również wiele innych polskich instytucji. W Internecie nadaje polskie Radio Wisła, przy malowniczym Green Lake spotykają się członkowie Klubu Polskiej Książki, a jesienią w festiwalowym kinie w śródmieściu organizowany jest Festiwal Filmu Polskiego. Osoby zaangażowane w działalność wszystkich tych ośrodków z entuzjazmem witają co roku przybysza z nadwiślańskiego światka akademickiego, dając mu okazję do „wyżycia się” nie tylko w swojej podstawowej dziedzinie aktywności.

Autor tekstu prezentuje andrzejkowe lanie wosku w czasie CulturalFest

Statua Lenina w szalonym Fremont

  Najważniejsza jest jednak, oczywiście, właśnie ona. Instytucja polskiego „Fulbrighta” na University of Washington jest dosyć nietypowa w porównaniu do pozostałych stypendiów Polsko-Amerykańskiej Komisji Fulbrighta. Przeważnie przyznawane są one na badania, prowadzone na różnych etapach kariery akademickiej; w ramach programu PSCE stypendysta jest przede wszystkim wykładowcą i przygotowuje program trzech kursów z zakresu kultury Polski oraz – ewentualnie – krajów Europy Wschodniej (po prostu Europy Wschodniej, bo wyodrębnianie z niej tworu o nazwie Europa Środkowo-Wschodnia jest tutaj kompletnie niezrozumiałe). Po drugie, jest to program ściśle związany z PSEC oraz University of Washington. Po trzecie, może się poszczycić całkiem długą tradycją – przyjechałem do Seattle już jako szósty stypendysta z rzędu.
  Studia polskie na University of Washington prowadzone są przez Departament Języków i Literatur Słowiańskich. Jego dyrektor jest obecnie prof. Katarzyna Dziwirek, językoznawczyni oraz honorowy prezes PSEC. Zajęcia z języka polskiego prowadzone są tutaj przez nią oraz przez innych wykładowców (w tym roku wspomnianą Krystynę Untersteiner) w cyklu dwuletnim: kurs trwa dwa lata, a zapisy na poziom podstawowy i zaawansowany są ogłaszane naprzemiennie, co drugi rok. W zajęciach bierze udział około dziesięciu osób, których część ma zresztą okazję poznać Polskę również bardziej bezpośrednio, bo Departament organizuje stypendia dla amerykańskich studentów, umożliwiające im wyjazd do Polski. Kursy wykładane przez stypendystów Fulbrighta są drugim filarem tutejszych studiów polskich – dzięki nim studenci otrzymują ofertę zajęć z historii literatury i kultury polskiej.

Space Needle. Pogoda typowa dla Seattle

Space Needle symbol Seattle w nocy

  Tradycyjnie potencjalny stypendysta Fulbrighta powinien przygotować dwa kursy z zakresu kultury polskiej i jeden szerszy, dotyczący raczej całego wschodnioeuropejskiego regionu. W moim wypadku były to zajęcia poświęcone najpierw współczesnemu teatrowi, a potem filmowi polskiemu oraz historii terroryzmu w Europie Wschodniej. Prowadzi się je po angielsku, w systemie amerykańskim: dwa dwugodzinne spotkania tygodniowo, bez podziału na wykłady i konwersatoria. Każda z moich grup składała się z około dziesięciu studentów, o bardzo różnych zainteresowaniach. Są to bowiem kursy „do wyboru”, a wybierają je studenci najrozmaitszych specjalności. Część, rzecz jasna, studiuje slawistykę czy rusycystykę, część na innych kierunkach humanistycznych, część decyduje się na nie, ponieważ w trakcie całych studiów musi po prostu zaliczyć określoną liczbę godzin z bloku humanistycznego. Stąd właśnie obecność na zajęciach wielu studentów biznesu, inżynierii czy informatyki. Przekłada się to na spore wyzwanie dla prowadzącego, ponieważ z jednej strony musi zakładać niemal zerową wiedzę w danym temacie u części studentów, z drugiej – uważać, by tych bardziej wyspecjalizowanych nie zanudzić nadmiarem zbyt podstawowych informacji.
  W praktyce jest to łatwiejsze niż mogłoby się wydawać, przede wszystkim dlatego, że jeśli już studenci decydują się na wybór przeważnie dosyć dla nich egzotycznych kursów z kultury polskiej, są autentycznie zainteresowani. Często się zdarza, że mają polskie korzenie i chcą się jak najwięcej dowiedzieć o kraju pochodzenia ich rodziców czy dziadków; czasem szukają „humanistycznego” oddechu od bardziej ścisłych zajęć, na których skupiają się na co dzień. Oczywiście, największą satysfakcję sprawiają ci, dla których studia polskie stanowią cenny kontekst dla innych przedmiotów studiowanych w ramach historii, politologii czy antropologii. Wszyscy – niemal bez wyjątku – bardzo poważnie podchodzą do studiów, oferując ogromne zaangażowanie i to samo ceniąc u wykładowcy. Wyzwaniem dla niego są zwłaszcza pierwsze dni każdego kwartału, kiedy studenci mogą bez żadnych konsekwencji rezygnować z zajęć i zmieniać grupy. Na polskiego nauczyciela akademickiego konieczność powalczenia o studentów, obserwowanie, jak grupa zwiększa się lub zmniejsza po każdych z kilku pierwszych zajęć, działa – zapewniam – niezwykle ożywczo.

Fontanna na kampusie UW w tle Mount Ranier

Kwitnące drzewa wiśniowe na Quadzie Kampus UW

  Kampus University of Washington jest jednym z najpiękniejszych w Stanach Zjednoczonych. Położony na falujących wzgórzach, tonie w kwiatach i zieleni, z której wyłaniają się zbudowane w neogotyckim stylu dostojne siedziby kolejnych wydziałów. Slawistyka mieści się w Smith Hall przy tzw. Quadzie, którego główna aleja wysadzona jest autentycznymi japońskimi drzewkami wiśni, w kwietniu zamieniającymi się w unoszącą się nad nim różowo-białą kwiecistą chmurę. Trochę dalej przy dobrej pogodzie nad ogromną fontanną malowniczo góruje wulkan Mount Rainier, najwyższy szczyt Gór Kaskadowych, a zarazem najwyższa góra w stanie Waszyngton. Pomiędzy nimi rozpościera się główny plac kampusu – plac Czerwony, nazwany tak od czerwonej cegły, którą jest wyłożony. Tam właśnie bije serce uniwersytetu – biblioteka. Jest przepiękna: przypomina gotycką katedrę, nie tylko z zewnątrz, ale również, a może przede wszystkim, dzięki słynnej czytelni, przywodzącej na myśl halę średniowiecznego kościoła. To tam stypendyści Fulbrighta spędzają większość pozostałego im czasu. Suzallo&Allen Libraries – bo tak brzmi oficjalna nazwa dwóch połączonych centralnych bibliotek UW – jest doskonałym miejscem do studiowania. Kilka pięter z otwartymi regałami zapewnia szybki i wygodny dostęp do książek, a rozlokowane w zakamarkach między półkami biurka pozwalają znaleźć cichy kącik, odpowiednie miejsce do pracy. Nad słowiańskimi zbiorami biblioteki czuwa Michael Biggins, który pozostaje w kontakcie nie tylko ze stałymi pracownikami naukowymi Departamentu Slawistyki, ale również z polskimi Fulbrightami. Między innymi dzięki temu polskie zbiory biblioteki są dosyć imponujące, zarówno jeśli chodzi o dział historii, jak i przede wszystkim literatury i kultury. Z kolei Media Center dysponuje podstawową kolekcją polskich filmów, którą ostatnio uzupełniono o najnowsze pozycje oraz o zbiór wydanych przez Narodowy Instytut Audiowizualny rejestracji najważniejszych polskich spektakli teatralnych. Muszę podkreślić, że zakupów tych dokonano na potrzeby prowadzonych przeze mnie zajęć – poproszono mnie po prostu o listę tytułów, które biblioteka powinna sprowadzić. To kolejny dowód, jak poważnie podchodzi się na UW do kursów proponowanych w ramach programu PSEC i Komisji Fulbrighta.

Studenci UW na stoisku polskim w czasie CulturalFest

Suzallo & Allen Library na Placu Czerwonym Kampus UW

  Seattle to wspaniałe miasto: otwarte, liberalne, nowoczesne i dynamiczne, ale przy tym niedające się zwariować współczesnemu tempu życia. Mieszkańcom udało się obronić jego charakter; nie dopuścili, na przykład, do zburzenia historycznego śródmieścia, dzięki czemu mogą się dziś szczycić jego architekturą i klimatem. Każda z tutejszych dzielnic zasługuje na osobny artykuł: artystyczne Capitol Hill, postawiony nieco na głowie Fremont, skandynawski Ballard… Nic dziwnego, że wielu studentów wybiera Seattle nie tylko ze względu na ofertę edukacyjną tutejszych uniwersytetów, ale również na specyfikę miasta. Tu się po prostu dobrze żyje i pracuje. Pięknie w ten klimat wpisują się mieszkający w Seattle Polacy – pełni energii, pomysłowi, zaangażowani w dziesiątki inicjatyw, a jednocześnie, bo przecież tutaj nie wypada inaczej, życzliwi i „na luzie”. Praca na amerykańskim uniwersytecie bywa trudna i stresująca, zwłaszcza dla tych, którzy wyrośli w zupełnie innym systemie; jeśli jednak ktoś ma ochotę się sprawdzić, dzięki stypendium PSEC i Fulbrighta może to zrobić w najbardziej sprzyjającym otoczeniu, jakie tylko można sobie wyobrazić.

Stowarzyszenie „Bristol” Polskich i Zagranicznych Nauczycieli Kultury Polskiej i Języka Polskiego jako Obcego



02-078 Warszawa, ul. Krzywickiego 34
Sekretariat:
tel. +48 (22) 625-42-53, +48 (22) 625-42-67
fax +48 (22) 625-75-23


Copyright © 2017 Stowarzyszenie „Bristol”
Wszelkie prawa zastrzeżone

 

Nawigacja strony:

 

Organizacyjne: