Wykładowcy na świecie

Magdalena Mendrok: Moje spotkanie z Mińskiem. Prowadzę zajęcia na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym


     Do Mińska przyjechałam w styczniu 2013 r. , w czasie, gdy studenci mieli egzaminy i nie było jeszcze zajęć. To mój pierwszy lektorat, a do tego pierwszy wyjazd za wschodnią granicę, byłam więc ogromnie zaciekawiona, jak będzie wyglądać praca i życie u naszych sąsiadów. Pierwsze dni na Białorusi to dla lektorów przede wszystkim mnóstwo formalności do załatwienia, ale kiedy już raz przez nie przebrniemy, „zwiedzanie urzędów” będziemy wspominać z uśmiechem, poznając później to piękne, niezwykle interesujące miasto.

     Jakie możliwości studiowania naszego języka mają mińscy studenci? Na Białoruskim Uniwersytecie Państwowym język polski jest nauczany:
  • w ramach filologii słowiańskiej - jako specjalizacja do wyboru i wówczas w programie studiów znajduje się cały kurs polonistyczny obejmujący gramatykę opisową i historyczną, dialektologię oraz wiedzę o historii i kulturze polskiej;
  • w ramach studiów historycznych, gdzie lektorat z języka polskiego również jest przedmiotem do wyboru, a jego celem jest przygotowanie studentów do pracy z tekstami źródłowymi w języku polskim.
     Zaliczenia odbywają się w formie testu bądź ustnie i wszystkie egzaminy kończą się wpisem do indeksu. Na pierwszym roku studiów egzamin składa się z kilku osobno ocenianych części, a do indeksu wpisywana jest ocena stanowiąca średnią arytmetyczną stopni uzyskanych w poszczególnych etapach.
     Na zajęciach wykorzystywane są podręczniki do praktycznej nauki języka, podręczniki dla polonistów, publikacje naukowe, a także różnego rodzaju materiały audiowizualne (gry planszowe, itp.). Podręcznikiem zalecanym do pracy ze studentami pierwszego roku jest „Hurra!!! Po polsku 1”, a na trzecim roku - „Polski mniej obcy. Podręcznik do nauki języka polskiego dla średniozaawansowanych” lub „Kiedyś wrócisz tu...”. Lektor sam wybiera podręcznik, a do tego - w zależności od potrzeb grupy - uzupełnia treści z podręcznika samodzielnie przygotowywanymi materiałami. Zajęcia lektoratowe na Wydziale Filologicznym odbywają się w pracowni polonistycznej, która jest wyposażona w telewizor, komputer z dostępem do Internetu, drukarkę, ksero, tablicę multimedialną, projektor oraz odtwarzacz płyt CD. W tej sali znajdują się również mapy Polski i inne pomoce dydaktyczne. Miłą niespodzianką jest na pewno to, że Katedra Językoznawstwa Teoretycznego i Słowiańskiego dysponuje całkiem pokaźną biblioteczką polonistyczną, gromadzącą spory wybór podręczników, słowników oraz czasopism polonijnych (zdjęcia przedstawiają zawartość tylko przykładowych szafek). Do dyspozycji jest również niewielka jeszcze filmoteka, stopniowo uzupełniana o kolejne pozycje, a w centrum miasta, niedaleko uczelni, znajduje się Instytut Polski, z którego można wypożyczać filmy i zdecydowanie warto, bo wybór jest spory, a filmy ciekawe. Wydział Historyczny nie posiada sal dydaktycznych do nauczania języków, więc przynosimy wybrane „mobilne” pomoce, a ponadto studenci mogą korzystać z własnych laptopów.
     Zajęcia na Wydziale Filologicznym odbywają się w niewielkich grupkach, liczących maksymalnie 6 osób, z kolei grupa studentów historii jest dosyć duża (25 osób). Oprócz studentów, dla których lektorat z języka polskiego jest przedmiotem obowiązkowym, na zajęcia uczęszcza również kilkoro tzw. wolnych słuchaczy. Studentami są przede wszystkim rodowici Białorusini, ale są też nieliczne osoby polskiego pochodzenia. Studenci pierwszego roku historii nigdy wcześniej nie mieli zajęć z rodzimym użytkownikiem języka polskiego, więc początkowo byli nieco zdezorientowani, widząc, że zajęcia będą prowadzone wyłącznie w języku polskim, jednak szybko okazało się, że rozumieją większość komunikatów. Co ciekawe, Białorusini rozpoczynają studia w młodszym wieku niż u nas, a to oznacza, że pracując ze studentami pierwszego roku, pracujemy z młodzieżą w wieku 17-18 lat.

     Wkrótce po przyjeździe do Mińska zostałam zakwaterowania w jednym z akademików należących do uczelni – w części specjalnie wyodrębnionej dla pracowników, gdzie pokoje dwuosobowe zostały zaadaptowane na „jedynki”. Warunki są bardzo podobne do tych, jakie znamy z polskich akademików, ale np. Internet trzeba sobie podłączyć we własnym zakresie. Lektorzy pokrywają opłaty za mieszkanie, jednak są to naprawdę symboliczne kwoty, a jeśli do tego weźmiemy pod uwagę bardzo dogodną lokalizację w ścisłym centrum miasta (pieszo ok.10 minut do stacji metra i do dworca kolejowego, 20 minut na uczelnię) oraz sympatyczne sąsiedztwo innych lektorek i lektorów, akademik wydaje się zdecydowanie najlepszą opcją.
     Naprzeciwko Wydziału Filologicznego znajduje się stołówka, w której można zjeść dobry i niedrogi posiłek. Jeśli chodzi o tradycyjną kuchnię białoruską, bardzo polubiłam i mogę polecić draniki, czyli tutejsze placki ziemniaczane, podawane np. ze śmietaną (tak jak u nas!). Zakupy spożywcze zdecydowanie warto robić na miejskim targowisku, gdzie ceny są niższe niż w supermarketach, wybór produktów – znacznie większy, a do tego są one tutaj zawsze świeże i lepszej jakości. Każda „wyprawa” na Komarovski Rinok jest doskonałą okazją do odkrywania różnych ciekawych przysmaków, takich jak np. czosnek marynowany, sok brzozowy albo morskaja kapusta, a przy okazji, spacerując między straganami a niewielkimi sklepikami z kawą, herbatą i przyprawami, możemy poczuć atmosferę tradycyjnego targowiska.
     Mińsk okazał się niezwykle interesującym miastem, które potrafi zauroczyć, a nawet zafascynować – nie tylko w aspekcie wizualnym (obecnością różnych stylów architektonicznych, które po zmroku przepięknie eksponuje efektowne oświetlenie miasta), ale także atmosferą, a tę, jak wiadomo, w znacznym stopniu tworzą ludzie. Białorusini zaskoczyli mnie niezwykle ciepłym, serdecznym przyjęciem, i to zarówno w środowisku akademickim, jak i poza nim, w najzwyklejszych codziennych sytuacjach, np. w sklepie czy w banku. Na początku zupełnie nie znałam języka białoruskiego ani rosyjskiego, miałam więc okazję przekonać się, że w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem jest mówienie po polsku. Nasz rozmówca, po początkowym zaskoczeniu, gdy już zorientuje się, że spotkał drugiego Słowianina, najczęściej cierpliwie i z uśmiechem na twarzy wszystko wytłumaczy, zapyta, skąd jesteśmy i tutaj możemy się spodziewać bardzo sympatycznych reakcji. Białorusini chętnie podkreślają wspólną przeszłość naszych narodów, często też znają kilka podstawowych zwrotów po polsku, a słysząc język polski na ulicy lub w środkach transportu, spogladają z sympatią, życzliwie uśmiechają się. Czy można sobie wyobrazić milszą niespodziankę?

 

Coryright © 2012 Stowarzyszenie „Bristol”
02-078 Warszawa
ul. Krzywickiego 34
tel.: +48 (22) 625-42-53
tel.: +48 (22) 625-42-67
fax: +48 (22) 625-75-23

Projekt i wykonanie: www.kosler.pl