Wykładowcy na świecie

Magdalena Krawczyńska: Uczę cudzoziemców polskiego w Kazaniu


     Mam ogromną przyjemność pracować w stolicy Tatarów i… kotów. Kotów, chroniących od kilku wieków Ermitaż przed gryzoniami, którymi w ogóle nie były zainteresowane koty petersburskie. Przyczyniło się to do ich sławy do tego stopnia, że stawiają im tu nawet pomniki. Mieszka tu także pewien uroczy gad, zwany Zilantem – tutejszy smok wawelski. Poza tym, jest tu wielu inteligentnych studentów, którzy po zajęciach zamiast do domu, przychodzą na lekcje języka polskiego.

     Na Kazańskim (Nadwołżańskim) Federalnym Uniwersytecie nie ma katedry języka polskiego. Studenci Katedry Historii Języka Rosyjskiego uczą się obowiązkowo języka polskiego na drugim roku studiów w wymiarze 72 godzin. Zajęcia te prowadzą wykładowcy rosyjscy. Z myślą o osobach, które chcą kontynuować naukę lub po prostu są ciekawe tak bliskiej, ale tak dalekiej Polski, zorganizowano lektorat języka polskiego. Polski akcent na Uniwersytecie jest bardzo istotny, ponieważ to tu w latach 1875-1883 pracował Jan Niecisław Baudouin de Courtenay, i to tu założył Kazańską szkołę językoznawczą.

     Na Uniwersytecie całkiem niedawno zaszły poważne zmiany. Uniwersytet uzyskał nowy status, zmienił zasady funkcjonowania i wiele wydziałów otrzymało nowe lokum w różnych punktach miasta. W jednym z nich mieści się Katedra Historii Języka Rosyjskiego, na której jest zatrudniony lektor języka polskiego. Uczelnia zatrudnia lektora na pół etatu, co według tutejszej normy równa się 21 godzinom w tygodniu. Lektor ma do dyspozycji niewielki księgozbiór, który już niezadługo zostanie powiększony dzięki pomocy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
     Lektor sam decyduje, jakie zajęcia poprowadzi. Nie ma sali języka polskiego, ale do dyspozycji są uczelniane gabinety. Kilka z nich jest zaopatrzonych w projektory. Jeśli tylko są wolne, lektor może bez problemu z nich skorzystać. Ponieważ zajęcia odbywają się popołudniami, sala multimedialna często jest dostępna a nawet przypisana na stałe. Zdarza się, że sala jest zajęta i nikt o tym nie poinformuje, ale wtedy wystarczy porozmawiać z paniami na portierni, które znajdą gabinet zastępczy.
     W tym semestrze w zajęciach bierze udział wielu studentów pierwszego roku, którzy chcą nauczyć się wcześniej języka polskiego, aby na drugim roku było im łatwiej. Uczestniczą w nich również studenci zagraniczni. Było dla mnie miłą niespodzianką, że mojego języka chcą i uczą się studenci z Belgii, Iranu czy Tajwanu.
     Po zajęciach, które kończą się dość późno, wracam do miejsca zamieszkania. Zostałam zakwaterowana w akademiku zwanym Wioską Uniwersiady. Jest to dużych rozmiarów kompleks mieszkalny wybudowany na Uniwersiadę 2013, międzynarodową olimpiadę studencką, która w tym roku odbędzie się w Kazaniu. Budynki odpowiadają europejskim standardom, co bardzo często podkreślają organizatorzy Uniwersiady. W każdym pokoju jest łazienka i aneks kuchenny. Kompleks jest ogrodzony, na jego terytorium znajdują się supermarket, apteka, salon piękności. Miejsce to rządzi się swoimi prawami i do 23 trzeba być z powrotem, ponieważ po tej godzinie do 6 rano nikogo się nie wpuszcza. A od 21 komunikacja miejska działa rzadziej. Dlatego nie należy ociągać się z powrotem. W ciągu dnia natomiast z transportem nie ma problemu. Chociaż akademik ulokowany jest na obrzeżach miasta, znajduje się blisko dużego węzła komunikacyjnego. Zaraz obok jest przystanek autobusowy, z którego większość autobusów jedzie do centrum miasta. Nie ma, co prawda, rozkładów jazy. Na przystanek się przychodzi i po prostu czeka na swój autobus.

     W Kazaniu jest też metro. Jest to jedna linia. Na stację z akademika idzie się ok. 15-20 minut. W godzinach szczytu jest to bardzo wygodny sposób przemieszczania się. Metro działa regularnie i w 10 minut dowozi pasażerów do centrum Kazania.
     Przedostatnia stacja metra to Kreml – fortyfikacja miejska z przełomu Х-ХI. Jest to serce miasta. I to tam znajduje się najpiękniejszy meczet w mieście – Kul Szarif. Meczet został zburzony przez wojska Iwana Groźnego w XVI wieku i na tysiąclecie Kazania postanowiono go odbudować. Gdy tylko ujrzałam ten meczet, od razu się zakochałam. Bez względu na pogodę, zawsze wygląda imponująco.
     Co się tyczy pogody. Jest ona bardzo kapryśna. Należy być przygotowanym na jej częste i znaczne zmiany. Jednego dnia może być +2, a następnego już -20 stopni. W ciągu dnia można często przegrzać się w zimowej kurtce, ale już wieczorem w tej samej kurtce i dodatkowym odzieniu, można nieźle zmarznąć. Tym bardziej, gdy zaczyna wiać. A wiatry są tu dość silne.
     Pogoda jednak nie zniechęca. Miasto tętni życiem. Bardzo wiele lokali i klubów jest otwartych 24 h. Jest wiele kin, teatrów, sal koncertowych. Miasto jest wielonarodowe. Dla przedstawicieli różnych nacji został zbudowany Dom Przyjaźni. Tam spotykają się i kultywują swoje tradycje. Tam odbywają się dni kultury danego kraju, a także koncerty, na które mogą przyjść wszyscy chętni. Wiele z krajów, m in. Iran, Uzbekistan, Tadżykistan czy Turkmenistan świętuje Nowy Rok 21 marca. Święto to nazywa się Nowruz/Nawruz i właśnie tam zorganizowano jego oficjalne obchody.

     W Kazaniu znajduje się wiele obiektów sportowych. Także Uniwersytet posiada swoje ośrodki, z których, w określonych godzinach, nauczyciele mogą bezpłatnie korzystać. Po nauczaniu innych można ponadto samemu nauczyć się jakiegoś języka obcego. Do wyboru są przeróżne języki: włoski, koreański, tatarski i in. I to bezpłatnie. Można dowiedzieć się o nich z ogłoszeń lub od znajomych. Ja próbuję swoich sił w języku tatarskim. Jest on naprawdę odmienny, ale jakże piękny, lecz, niestety, nie w moim wykonaniu. Jest to język aglutynacyjny i póki poprzyklejam do wyrazów potrzebne końcówki mija sporo czasu. Jest to jednak zabawne i przyjemne.
     Kazań, jak na stolicę przystało, jest bardzo drogim miastem. Po przyjeździe należy przejść szereg badań; jedne, aby można było mieszkać w akademiku, inne, żeby zacząć pracę. To wszystko na swój koszt. I najlepiej zrobić je na miejscu, ponieważ polskie przekłady nie są honoryfikowane. Na początku jest bardzo dużo formalności i dokumentów do uzupełnienia. Podpisanie umowy o pracę zajmuje bardzo dużo czasu. Umowę uzupełnia się samodzielnie. Wiele czasu zajmuje dowiedzenie się, co wpisać w poszczególnych rubrykach, ponieważ nikt nic nie wie. Poza tym trzeba zebrać na umowie naprawdę sporo podpisów. Dzięki temu lektor od początku zażywa sporo sportu, przemieszczając się między różnymi instytucjami i działami, dzięki czemu może dość dobrze poznać miasto. Często nawet lepiej niż jego wieloletni mieszkańcy.
     A że miasto jest bardzo piękne, to jest to tego warte :)

 

Coryright © 2012 Stowarzyszenie „Bristol”
02-078 Warszawa
ul. Krzywickiego 34
tel.: +48 (22) 625-42-53
tel.: +48 (22) 625-42-67
fax: +48 (22) 625-75-23

Projekt i wykonanie: www.kosler.pl